Jeśli masz jakiś problem skorzystaj z naszej pomocy: formspring.me/sataniscooo666 Odpowiem na każde Wasze pytanie.
DVD Tokio Hotel
Reklama
TH TV
Epizod 15
Epizod 14
Pierwszy rzut oka za kulisy!
Gustav: Tom, to było całkiem ciepłe, nie? Tom: Cholernie gorące! Bill: Czy nadal mam włosy po tej stronie głowy? Bill: To jest naprawdę gorące – czuję się jakbym miał gorączkę. Georg: Jest za gorąco, całkowicie za gorąco... Georg: Prosto przez moje spodnie. THStaff: Ochłodzę to trochę. Tom: Spaliły mi się włosy? Bill: Dokładnie to samo pomyślałem o swoich. Tom: Nie? W porządku... (tłum. Hailey THTeam.pl)
Epizod 13
Seksowna rozmowa nad basenem w Meksyku
Osobista kamera telefoniczna Georga...
Bill: Mieliśmy rozdanie autografów i nie mieliśmy pojęcia o tym jak wielki sukces tu odnieśliśmy... byliśmy urzeczeni mnóstwem ludzi, którzy się tam w końcu pojawili. Tom: Przyjechanie tu i poczucie emocji 10.000 ludzi było takie niesamowite.
Aztec Stadium... z ponad 60.000 oczekujących ludzi!!
Bill: "Humanoid" był zawsze naszym stosunkiem do życia. Mieliśmy tak już od dzieciństwa. Czasami po prostu czuliśmy się jak obcy. Pasuje to też do naszego obecnego życia - jakkolwiek nie jest normalne... ogólnie jest całkiem dziwne, więc tytuł albumu świetnie pasował.
Interviwer: Jest coś, co totalnie doprowadza was do szaleństwa w pozywtywny sposób? Moje drugie pytanie jest: czy również w szkole byliście tacy gorący (przystojni)? Tom: Powiedziałbym, że zgadza się to w moim przypadku, ale nie odnosi się do reszty ;-) Bill: Wyjście do parku rozrywki jest dla mnie super ekscytujące. Zamieniam się w dziecko kiedy wsiadam na kolejkę górską. To po prostu zwykła rzecz, która nas cieszy. Kiedy chodziliśmy jeszcze do szkoły ubieraliśmy cię całkiem podobnie jak teraz. To znaczy, byliśmy młodsi i mieliśmy mniej podkrążone oczy, ale tak właśnie chodziliśmy do szkoły każdego dnia. To był trudny okres... dni w szkole były całkiem nieprzyjemne, cieszymy się, że się skończyły.
Gustav: Co się stało - dlaczego masz taką zadyszkę? Tom: Płuco mnie boli bo ścigaliśmy się tutaj na górę.
...dojazd do Acapulco.
Bill: Wygląda tak ładnie z tymi skałami... świetne. Dlaczego każdy zabrał strój kąpielowy tylko nie ja? Myślałem, że jedziemy do dużego miasta i nie spodziewałem się oceanu.
Interviwer: Czerpiesz przyjemność z plażowania w Meksyku, czy może odnoszę złe wrażenie? Bill: Cóż, teraz tak się złożyło. To wyjątek, że zaczynamy dzisiaj trochę później. Musieliśmy wstawać całkiem wcześnie przez te ostatnie pięć dni, ale dzisiaj możemy cieszyć się słońcem i światłem dziennym. Trochę popołudni było wolnych i mogliśmy doświadczyć świetnej pogody w Acapulco i poleżeć na plaży. To świetny hotel i reszta właśnie siedzi nad basenem. Mieliśmy też wyśmienite jedzenie... fast food ;-) Interviwer: Ale jest więcej wyjątków. Bill: Oczywiście! Tak na prawdę, zazwyczaj rzadko mamy czas, żeby wyjść z pokoju, ale dzisiaj dobrowolnie wstaliśmy wcześniej, żeby móc wyjść i cieszyć się pogodą. Wracamy już jutro, ale jeszcze dziś wieczorem mamy program telewizyjny...
Tom: Idziemy na czerwony dywan... Interviwer: Ty chodzisz? Tom: Dokładnie. Rzeczy są dzisiaj trochę inaczej zorganizowane. Będziemy mieli wywiady na czerwonym dywanie na Telehit, oczywiście będziemy mówić po hiszpańsku! ;-) Interviwer: Miałeś wcześniej jakiś intensywny kurs? Tom: Tak ;-) (tłum. Hailey THTeam.pl)
Epizod 12
Akcja z wyścigiem samochodowym! Dzień na DTM...
W drodze na wyścig...
Georg: Dojeżdżamy do Motor Park w Oschersleben. Odbędzie się tam DTM i dzisiaj jestem tylko z Gustavem... reszta jest zajęta. Gustav: Dokładnie. Georg: Wypróbujemy "wyścigi taksówkami".
Interviwer: Co to jest, Gustav? Gustav: To tutaj ;-) Na poważnie, to zwykły wyścig DTM, ale z dwoma siedzeniami. My będziemy jechać w fotelach pasażera... Georg: Trzeba komunikować się z kierowcą za pośrednictwem określonych znaków. To znaczy szybciej, jeśli nie pokazuje się żadnych znaków to znaczy, że zmiany są niepotrzebne, a kciuk w dół daje sygnał kierowcy, żeby się zatrzymał, bo musisz zwymiotować ;-)
Georg: W którą stronę mamy teraz jechać?
Rozgrzewka...
Staff: Weź to i przyciśnij guzik. Georg: Jest w tym trochę siły.
Georg: Zaczynam się bać. Właśnie usłyszałem, że kierowca w wyścigu taksówek wjechał we wgłębienie w żwirowisku... przez przypadek. Interviwer: Kto to zrobił? Georg: ...ekipa, do której teraz idziemy. Interviwer: Ale nic się nie stało, prawda? Poza złamanym ramieniem... ;-)
Georg: Mam dużą głowę. Staff: Głowacz (gatunek ryby o dużej głowie). Georg: Udawajmy, że tego nie usłyszałem ;-)
Kierowca: Zaczynajmy!
Kierowca: Wszystko w porządku? Gustav: Powtórzymy to! Kierowca: Jeszcze raz...? Zakładam, że było dobrze. Gustav: To było niesamowite.
Staff: W porządku? Gustav: Chcę zrobić to jeszcze raz!
Interviwer: Jak ci się podobało? Gustav: Świetne!
Interviwer: Największa szybkość? Gustav: Nie mam pojęcia - zdecydowanie było szybko. Powiedziałbym 300km/h albo szybciej.
Interviwer: ..Twój puls też podskoczył? Gustav: Nie w ogóle. Jest na spokojnie 190 uderzeń...
Teraz kolej na Georga...
Georg: Do zobaczenia. Gustav: Miło było cię poznać...
Gustav: Czy ktoś może przynieść chusteczki jak Georg zacznie płakać.
Georg: To było fantastyczne!
Gustav: Jak się czujesz? Georg: Świetnie... i pewnie świetnie też teraz wyglądam ;-)
Interviwer: Było dokładnie tak jak sobie wyobrażaliście? Georg: To było bardziej szalone niż się spodziewałem! Gustav: Prawda...
Georg: ...ale mój kierowca zrobił przerwę trochę za wcześnie w drodze powrotnej... mógł zwolnić trochę później.
Georg: Teraz sprawdzimy ustawienie na starcie wyścigu...
Powrót na tor...
Wyścig się zaczyna!!!
Georg: Na serio mamy tu najlepszy widok. Tam jest najgorszy zakręt na torze... zaraz za drogą powrotną. Jesteśmy niesamowicie blisko toru, widzimy wszystko i jest tu strasznie głośno.
Gustav: Jest okropnie głośno, ale mieliśmy tu niesamowity weekend. Mamy nadzieję niedługo tu wrócić... także, żeby upewnić się, że naprawdę mamy uszkodzony słuch ;-)
Epizod 11
Fast Food & Przygody w NYC
Tom: New York City!
Na żywo na MTV: It's On With Alexa Chung
Interviwer: Co to wszystko jest? Tom: Też chciałbym to wiedzieć ;-) Tak na serio, to są różne efekty. To jest do wzmacniacza - są w sumie trzy różne kanały i dwa do efektów. Na tym mamy tremolo, regulator i delay (z ang. opóźnienie)... dużo do zrobienia ;-)
Zaczekamy, najpierw porozmawiajmy!
Interviwer: Georg, czy kiedykolwiek zetniesz swoje włosy, zobaczymy cię kiedyś w innej fryzurze? Bill: Mamy nadzieję, że obetnie swoje włosy... Georg: Nie wiem.. Tom: Trochę się boi. Georg: Tak, trochę się tego boje. Tom: To prze te duże uszy.
Bill: Macie świetne wyczucie stylu. Czy chcielibyście zająć się projektowaniem mody, żeby podzielić się tym z innymi ludźmi? Tom: Myślę, że to pytanie jest do Gustava. Bill: Nie, myślę, że to byłoby coś fajnego. Interesuję się tym wszystkim związanym z modą, Tom także. Nie możecie tego zobaczyć, ale tak jest. Więc może zrobimy coś razem. Byłoby fajnie. Tom. Byłoby świetnie. Bill: Byłoby świetnie, Tom.
...spędzanie czasu za kulisami.
Georg: Oh, było blisko.
Alexa: Tokio Hotel, jesteście tutaj... znaleźli mój stół od ping ponga, [???], kocham was chłopcy, na razie! Tom: Ja ciebie też kocham...
Ostatnie sekunda przed występem...
*Automatic Live*
Interviwer: To wszystko, co zamówiłeś? Gustav: Tak, to wszystko moje - pozostałe cztery torby dojdą szybko...
Bill: Jesteśmy na lotnisku w Nowym Yorku i nasz samolot do L.A odlatuje za kilka minut...
Tom: Właściwie, z przyjemnością poleciałbym do Rosji...;) Tom: ...ale z innego powodu.
Interviwer: Jak było w Nowym Yorku? Bill: Było świetnie! Sporo spędziliśmy na promocji, program w TV poszedł dobrze i mieliśmy fantastyczną sesję rozdawania autografów, gdzie przyszło mnóstwo ludzi. Jestem ciekawy jak wyjdzie z L.A. Przynajmniej pogoda będzie lepsza niż tutaj, co będzie świetne. Interviwer: Jak to możliwe - wy jako wegetarianie jecie fast food? Burgery i tak dalej... Bill: W kółko jesteśmy kuszeni, bo tych dwóch idiotów je mięso. Tom: Co można łatwo zauważyć... zrób zbliżenie na brzuch Gustava ;-) Bill: Jemy frytki i raz na jakiś czas zamawiamy rybę jeśli nie ma niczego innego... Gustav: Oczywiście, a potem późno w nocy zamawiają gigantyczne steki do swojego pokoju... ;)
Epizod 10
Paląc chatę!
EMA Backstage...
Tom: Best Rock Act - wielka chwila dla Davida Hasselhoffa. To było takie fajne kiedy przyjechał na lotnisko. Wszyscy paparazzi czekali, a on przeszedł o tak. Pod hotelem gdzie czekali nasi fani też tak szedł i potrząsał każdemu rękę.
Interviwer: Chronicie się jakoś od ognia? Musicie używać specjalnego kremu czy po prostu jest ogień na scenie i wy stoicie po środku? Georg: Mamy nadzieję. Wszyscy modlimy się przed, ale myślę, że najgorzej ma Gustav. Jest najbliżej płomieni.
Interviwer: Jak poszła próba? Bill: Zaskakująco dobrze. Wypróbowaliśmy różne efekty specjalne włącznie z ogniem i było świetnie... to wyświetla naprawdę niesamowite obrazy.
Próba generalna.
Tom: Jak widzicie sądziliśmy, że czerwony dywan będzie na zewnątrz dlatego mamy na sobie takie ciepłe ubrania.
Bill: Boję się o tyle rzeczy.. że efekty pirotechniczne nie wyjdą i będę musiał iść potem na ceremonię rozdania nagród w przypalonych włosach i na końcu, że nie dostaniemy nagrody, ale myślę, że ogłoszą "Tokio Hotel", żeby weszło na scenę i powiedzą "Ahm, przepraszam?" Tom: I wszyscy "CO?"...;-) Bill: Wyobraź sobie, że słyszysz to tak o i każdy mówi "Tak, wy, wy!" i wstajemy, i świętujemy! Tom: ... i wszyscy "Nieee, właściwie nie..."
Na scenie...
Bill: Aktywacja!!!
Nadal została jeszcze jedna sprawa...
Enrique: I nagroda trafi do... Tokio Hotel!
Bill: To takie niesamowite! Dziękujemy za uczynienie nas najlepszym zespołem tego wieczoru, to sprawia, że jesteśmy naprawdę szczęśliwi, i naprawdę dumni. Chcemy podziękować MTV i naszym fanom, którzy sprawili, że stało się to możliwe. Teraz chcemy po prostu świętować i życzę dzisiaj każdemu najlepszego dnia w roku, w naszym rodzinnym kraju, Niemczech! Dziękujemy wam bardzo!
Bill: Jestem taki szczęśliwy! Tyle rzeczy mogło wyjść źle, ale się udało.
Tom: Niesamowite! Czuję się totalnie świetnie... niewiarygodna noc, wspaniała atmosfera i wygraliśmy nagrodę. Nie mogło być ani trochę lepiej.
Inteviwer: Był to naprawdę wyzwalający moment na końcu czy już myślicie o następnym kroku? Georg: W tej chwili mam w głowie tylko ten wyjątkowy moment. Teraz chodzi jedynie o to, żeby się tym cieszyć...
Bill: Planowaliśmy to wszystko tak długo z góry i teraz wszystko poszło tak szybko. Tony stresu przed i ten moment, który jest mieszanką bycia niezwykle zadowolonym i ekstremalnie szczęśliwym. Widzimy, że to z pewnością na to zasługiwało - tyle pracowaliśmy nad nowym albumem w ubiegłych miesiącach, byliśmy dużo w drodze... mało spaliśmy, mieliśmy dużo pracy i to świetne kiedy dostajesz nagrodę taką jak ta... jesteśmy najlepszym zespołem! Niesamowite! To wszystko dojdzie do mnie dopiero w ciągu kilku następnych dni, ale to było naprawdę niewiarygodne. Występ udał się idealnie i potem wygranie nagrody - nic nie mogło pójść lepiej. Super!
Epizod 9
Bill i Minimki!
10 księżyców temu... malutki bohater... musiał uratować cały kraj!
Bill: Cześć...
I teraz, Artur powraca!
Bill: Hej, jestem Bill z Tokio Hotel i będę podkładał głos dzielnego Artura w "Artur i Zemsta Maltazarda".
Interviwer: Sam rozwinąłeś postać, czy trzymałeś się bardziej oryginału? Bill: Mam scenariusz, który wszystko zawiera, ale jeśli nie potrafię wymówić pewnych rzeczy ;-) albo czasami jeśli nie mogę zagrać lepiej sytuacji używając innego słownictwa wtedy to zmieniamy. Wszyscy tutaj są profesjonalnymi aktorami głosowymi - matka, ojciec, po prostu każdy. Wszyscy są niesamowici i mam także świetną ekipę, która ze mną pracuje, ale nadal jestem absolutnie początkującym. Zrobiłem już jeden przebój wcześniej, ale nadal nie jestem jeszcze tak dobry jak pozostali... ale to dobra zabawa!
Bill: Tym razem rzeczy będą nawet fajniejsze, bardziej ekscytujące i będzie więcej akcji! Ja - cóż, właściwie to Artur - powraca do świata Minimków.
Ekipa: 356 jest następne...
Bill: Tutaj możesz zobaczyć, o czym mówiłem wcześniej. To scenariusz i praktycznie na każdej, pojedynczej stronie jest coś, co mówię. Oglądałem już wcześniej film po angielsku... właściwie mój angielski jest już wystarczająco dobry i rozumiem wszystko ;-) Więc znam wątek i wiem, co się dzieje. Zazwyczaj pokazują mi oryginalną scenę, więc wiem, co trzeba zagrać i tak dalej. Oglądam scenę dwa albo trzy razy i kiedy jestem gotowy przyciskam ten przycisk. Kiedy światełko się świeci włączony jest oryginalny dźwięk, a kiedy jestem gotowy i wiem jak to działa, przyciskam ten przycisk i wtedy jest moja kolej kiedy zapala się czerwone światełko.
Bill: Było wystarczająco głośno?
Postać: Toast! Za twoje efektowne wejście. Arthur / Bill: Max, nie mam czasu na drinka. Dostałem wiadomość, że Minimki są w niebezpieczeństwie... Bill: ...i kiedy zły M porwie księżniczkę Selenię, Arthur musi zebrać całą swoją odwagę, żeby ją ratować.
Bill: Puść ją Maltazar albo będziesz miał do czynienia ze mną!
Interviwer: Nie popadłeś trochę w desperację kiedy zobaczyłeś tą gigantyczną książkę? Bill: Początkowo, dostałem to tylko emailem i po prostu nie czytam tak długich emaili ;-) Ale kiedy leży to tu przed tobą to jest to trochę szokujące i zastanawiasz się czy kiedykolwiek się skończy. Muszę przyznać, że drugi dzień był najgorszy, pamiętasz ile już zrobiliśmy i wszystkie sekwencje, których jeszcze brakuje. Ale ostatni dzień po prostu przeminął... trzeba się po prostu w to wczuć. W pierwszy dzień zawsze jest trochę zamieszania - mam namyśl, ostatni film, który zrobiłem był jakieś dwa albo może nawet trzy lata temu. Ale po tym dniu przypominasz sobie, co jest ważne kiedy podkładasz głos i są także niesamowici nauczyciele ze świetnymi wskazówkami. Ostatni dzień po prostu zleciał.
Postać: Jak tam?
Bill: Mówię wam - to będzie niesamowite!
W świecie Minimków...
Postać 1: Jak wyglądam? Postać 2: Zjawiskowo! Postać 1: Wiem!
...gdzie rozmiar się nie liczy... ale liczy się tylko twoja odwaga!
Bill: Teraz, po nagraniu dwóch szlagierów moje postrzeganie innych filmów i reklam kompletnie się zmieniło. Zwracam uwagę na to, co ci ludzie robią i jak wykonują każde określone słowo. Niektóre słowa są całkiem trudne.. teraz oglądam filmy inaczej, bo wiem, że to wszystko wcześniej musi być zdubbingowane.
Postać: Wiesz jak to prowadzić? Arthur / Bill: Nie może być trudniej niż latanie na moskicie.
Bill: Jak dla mnie, ten film ma wszystko. Wielką historię miłosną i masę fantastki, która myślę, że jest świetna. Możesz przenieść się do innego świata i dołączyć do podróży Arthura. Moi przyjaciele i moja rodzina również obejrzeli film i wszyscy go pokochali... i nie tylko dlatego, że ja podkładałem tam głos! ;)
Artur i Minimki - Część 2
Artur i zemsta Maltazarda
Nareszcie!
W kinach od 26 listopada.
Bill: Hej, jesteśmy.. Wszyscy: Tokio Hotel! Bill: Jesteśmy naprawdę podekscytowani naszą nową trasą 22 lutego... i podczas naszej podróży po całej Europie odwiedzimy 30 nowoczesnych miast z naszą trasą "Welcome to Humanoid City" i będą to najbardziej spektakularne występy jakie kiedykolwiek mieliśmy... Żeby stworzyć dla was coś naprawdę wyjątkowego *niestety nie rozumiem, co on mówi :D* .... Zostańcie z nami i odwiedzajcie TokioHotel.com, aby dowiedzieć się wszystkich dat i szczegółów dotyczących naszej trasy "Welcome to Humanoid City"... Możemy obiecać wam, że będzie to najlepsze show Tokio Hotel jakie kiedykolwiek widzieliście. Gramy wszystkie piosenki z Humanoid jak również kilka naszych, ulubionych, starych. Trzymajcie się i do zobaczenia wkrótce.
Nowa trasa Tokio Hotel "Welcome to Humanoid City", 32 miasta w całej Europie, trasa rozpoczyna się: 22 lutego 2010. Bilety dostępne już teraz! Sprawdź stronę TH po więcej szczegółów.
Epizod 8
Ateny: duch koncertu powraca!
Bill: Jesteśmy w Atenach i jest coś około pory obiadowej - jest teraz pora obiadowa, prawda? Gustav: Tak, jest druga... Tom: ...pora obiadowa, ale wydaje się jakby była siódma rano. Gustav: ...jest właściwie 14.30. Bill: Więc jest teraz pora obiadowa i mogliśmy dzisiaj sobie trochę pospać. Słońce świeci, pogada jest idealna. Jesteśmy właściwie na dachu naszego hotelu i za dwa dni mamy nasze duże show na MTV Day.
Interviwer: Sprawia wam jakąś różnicę to czy macie występ w Atenach, Mediolanie, Rzymie albo Berlinie? Wszędzie czujecie się tak samo i nawet nie odróżniacie gdzie jesteście? Bill: W końcu wszystkie hale koncertowe są do siebie podobne w środku, więc robi to nikłą różnicę. Ale wszystko pozostałe jest totalnie inne i zawsze chcemy spotkać fanów. Jesteśmy tutaj w Grecji po raz pierwszy i jesteśmy ciekawi jaka będzie publiczność. Nigdy nie widzieli nas na żywo podczas koncertu i nie możemy doczekać się tego występu... to będzie bardzo wyjątkowe.
Konferencja prasowa i złota płyta!
Bill: Właściwie wracamy do wczesnych początków, do tego co zrobiliśmy najpierw. Dopiero kilka dni temu uzmysłowiliśmy sobie, że zaczęliśmy już dziesięć lat temu... z czego jesteśmy bardzo dumni. Wtedy też nagrywaliśmy po niemiecku i angielsku, potem przerzuciliśmy się na sam niemiecki, ale krótko po tym zdecydowaliśmy się nagrywać po angielsku, ponieważ odnieśliśmy sukces zagranicą i chcieliśmy, żeby każdy rozumiał nasze teksty. Tom: Nigdy nie mieliśmy żadnych idoli muzycznych... nie moglibyśmy zgodzić się na jeden zespół, który wszystkim nam się podoba. Każdy z nas w wolnym czasie słucha całkowicie innej muzyki. Georg nadal kocha Davida Hasseloffa, Gustav słucha mnóstwa techno, Bill woli country, tak więc nie możemy wybrać jakiegoś określonego artysty. Jedynym członkiem zespołu z dobrym gustem muzycznym jestem ja.
Dojazd na miejsce...
Bill: Właśnie zeszliśmy ze sceny po naszej próbie. To była próba generalna, która skończyła się jakieś dziesięć minut temu i mogę wam powiedzieć, że to będzie naprawdę wykańczające nerwowo. Jesteśmy niesamowicie poddenerwowani tym czy wszystko będzie jutro jak należy, bo wiele rzeczy teraz nie działało.
Czas na show!
Georg: ...czuję się jakbym miał zwymiotować. Gustav: Racja, z przyjemnością zwymiotowałbym przed show. ;)
Tokio Hotel
Gotowi, żeby dać czadu?
Zobacz Tokio Hotel na żywo podczas koncertu w 2010 roku.
Olbrzymia trasa: Welcome to Humanoid City.
Bill: Hej jesteśmy Tokio Hotel. Jesteśmy naprawdę podekscytowani naszą nową trasą 22 lutego... i podczas naszej podróży po całej Europie odwiedzimy 30 nowoczesnych miast z naszą trasą "Welcome to Humanoid City" i będą to najbardziej spektakularne występy jakie kiedykolwiek mieliśmy... Żeby stworzyć dla was coś naprawdę wyjątkowego *niestety nie rozumiem, co on mówi :D* .... Zostańcie z nami i odwiedzajcie TokioHotel.com, aby dowiedzieć się wszystkich dat i szczegółów dotyczących naszej trasy "Welcome to Humanoid City"... Możemy obiecać wam, że będzie to najlepsze show Tokio Hotel jakie kiedykolwiek widzieliście. Gramy wszystkie piosenki z Humanoid jak również kilka naszych, ulubionych, starych. Trzymajcie się i do zobaczenia wkrótce.
Nowa trasa Tokio Hotel "Welcome to Humanoid City", 32 miasta w całej Europie, trasa rozpoczyna się: 22 lutego 2010. Bilety dostępne już teraz! Sprawdź stronę TH po więcej szczegółów.
Bill: Mówię poważnie. Weźmy ze sobą na trasę wózki inwalidzkie... chcę tylko na tym usiąść i zostać wypchniętym. Wiecie co, potrzebuję wózek inwalidzki i po jednej stronie słomkę do picia, a po drugiej maskę tlenową. Tom: Tak, z maską tlenową - to byłoby super. Bill: Totalnie niesamowite! I na dodatek super wygodne krzesło, które się nawet trochę odbija. Tom: Musimy znaleźć sponsora, który produkuje wózki inwalidzkie.
Epizod 7
INSPIRACJE FRYZUR & UMIEJĘTNOŚCI GOTOWANIA
Tom: Jesteśmy w drodze do pięknego Madrytu. Tom: Miałeś kiedyś plecak Eastpak? Georg: Niech pomyślę... nie, nie miałem. Tom: Ja mam jeden cały czas. Więc jesteś praktycznie nieudacznikiem, który nosi plecak "4You", który chwyciłem z wierzchu i rzuciłem ci w powietrzu jak żółwia. ;) Georg: Z "4You" przerzuciłem się od razu na te militarne torby... jak one się nazywały? Tom: Racja, te też są... militarne plecaki. Georg: Tak, militarne - mam takie. Tom: Każdy mógł podpisać się na torbie Georga. Georg: Była czarna, więc się nie dało. Tom: Oczywiście, że się dało - białym długopisem. Byłeś z tego taki dumny... Tom: Napisali: "Hey Georg, HDGDL [=bardzo cię lubię po niemiecku] - dobrze się z Tobą bawiłam, widzimy się w szóstej klasie?" Tom: Nadal używa się słów jak LOL, giggles, ROFL etc? są jeszcze? Georg: ROFL wymyślono później. Tom: Więc co oni pisali? Tylko HDGDL? Georg: Pisali "grins"... Tom: Prawda, jest "grins"..
Georg: Podnieście swoje kieliszki! Angela (niemiecki kanclerz) życzymy ci dużo sukcesów w następnych czterech latach. Bill: Angela jest taka słodka. Naprawdę, od tego ranka myślę, że jest świetna. Georg: ....jesteś bardzo sympatyczną osobą...
Bill: Jesteś takim idiotą. Georg: Droczę się z tobą. Chodźmy... Bill: Karzeł!
Gustav: Hola! Interviwer: Jakie są najważniejsze rzeczy jakie zawsze ze sobą wozicie w walizce? Tom: Kondomy! Gustav: Tom wozi jedną walizkę wypchaną samymi kondomami. Tom: Tak. Bill: Odkąd rzadko jesteśmy w domu wozimy ze sobą praktycznie całe wyposażenie... laptopy, DVDc, po prostu wszystko. Jesteśmy praktycznie przygotowani na każdą sytuację, to jest coś jak długa wycieczka kempingowa. Interviwer: Twój nowy wygląd już taki zostanie czy możemy się spodziewać czegoś nowego na trasie? Bill: Może, to się może zmienić. Miałem wcześniej dready, teraz są krótkie.. Nie mogę naprawdę przewidzieć, bo zawsze decyduje spontanicznie... Tom: Właściwie to zależy od tego jak Georg ułoży swoje włosy łonowe. Bill potem zawsze przenosi to na swoją głowę... Bill: Dokładnie! Georg: Przypuszczam, że w przyszłym tygodniu będziecie mieli łyse głowy, przyjaciele.
Bill: Możecie to pociągnąć... Georg: Zwariowaliście? Bill: Odsuń się, Georg! Uważaj, rozleje to całe na siebie.. głupi idioto. Georg: Patrz na to, przyjacielu.
Tom: Możesz z nimi szybko tańczyć? Georg: Zaraz jedną rozwalicie. Tom: Patrzcie!.. nie każdy tak potrafi.
Tom: Znowu możemy zagrać w grę... Georg: Tom! Daj spokój.. ouch! Tom: Ukuję cię! Georg: Tom! Tom: Teraz już nawet nie patrze. Georg: Uważaj, uważaj! Tom: Tutaj dostaniesz... Bill: Ludzie, zwariowaliście?! Teraz ciebie kopne! Tom: Co się tu stało? Bill: ..kawałki ściany odpadają. Georg: Gustav, to twój pokój. Bill: Dostanę wszędzie siniaków.. jesteś taki głupi.
???: Chodźmy.. Bill: Teraz będziemy w śmiesznym programie telewizyjnym. Będziemy dziś gotować... naszą smaczną pastę! Tom: "Tokio Pasta". Bill: Wiesz co, totalnie chcę to potem zjeść... nie ma tu nic innego, co lubię.
Epizod 6
Bill: Właśnie lecimy do Monachium, co przed chwilą odkryłem i stamtąd pojedziemy do Rzymu... Georg: ...do Gladiatorów. Bill: Rzym będzie świetny! Georg: Naszej domowej roboty bilety nadal działają... Tom: Czuję się jakbym był w drodze przez wszystkie ostatnie lata. Cóż, trzeba pamiętać, że Bill i ja dużo podróżowaliśmy. Oczywiście nie tyle co teraz, ale podczas ostatniego roku jeździliśmy między LA, Miami i Niemcami. Żadnych szans, żebyśmy mogli odpocząć. W tych dniach nie mogę się czuć inaczej niż wcześniej, z wyjątkiem, że teraz wstajemy ekstremalnie wcześnie. Kocham to, że mamy nowe piosenki do zagrania, to super. Teraz jest świetnie i zagramy dwie piosenki we Włoszech. The Greece Day będzie też niesamowity... z naszym nowym LIVE show. Interviwer: Więc będziecie grać nowe piosenki? Tom: Tak! Myślę, że będziemy grać tylko cztery stare piosenki i resztę nowych... będziemy robić tony nowych piosenek. Interviwer: Jesteście przygotowani? Tom: Cóż, jestem kompletnie przygotowany, ale Georg to porażka jak zawzwyczaj. Georg: O co chodzi? Tom: Zabawne jest, że Georg to jedyny, którego musimy przekonywać do ćwiczeń i jeszcze nie udało mu się zagrać jednej, pojedynczej piosenki bez sknocenia czegoś. ;) Georg: Co za nonsens! Tom: Zawsze mówi "oh, nie nie chcę pokazywać się na próbie".
Inteviwer: Czy odbieracie swój wielki sukces jako coś, co zatrzymuje wasz rozwój muzyczny, ponieważ boicie się odejść od swojej sprawdzonej "formuły"? Bill: Wierzę, że nasz nowy album pokazuje, że się tego nie boimy. Są ludzie, którzy uważają nas za wariatów, bo dodaliśmy tyle nowych wpływów i niektóre piosenki mają całkiem nowe brzmienie. W końcu nie chcemy się czuć jakbyśmy robili coś czego nie chcemy i czuli się ograniczani. Rozwijamy się i tak, zawsze jest ryzyko kiedy robi się coś innego. Mogliśmy kontynuować wszystko jak wcześniej i niczego nie zmieniać... Tom: ...ale to byłoby nudne. Georg: Hej leniwy tyłku. Czego chcesz? Tom: Chcę cię kopnąć! ;) Bill: [przekleństwa po włosku)
RZYM, TOKIO HOTEL NA ŻYWO...
Bill: Właśnie zeszliśmy ze sceny z naszego ostatniego wystąpienia i jesteśmy gotowi założyć nasze stroje do joggingu. Pójdziemy spać do naszego samochodu, bo jedziemy do Mediolanu. Tom/Gustav: MEDIOLAN. Georg: ...ładne i relaksujące kilka godzin.
MEDIOLAN, FANI...
Tom: Trochę się tu dzieje. Kocham Włochy.. Kocham Italię!
Tom: We Włoszech jedzenie jest świetne, fani są niesamowici więc są też wszystkie kobiety ;-D
NASTĘPNYM RAZEM W TOKIO HOTEL TV....
Tom: Możemy znowu zagrać w grę... Georg: Tom, daj spokój... ouch! Tom: Ukłuję cię! Georg: Tom! Tom: Teraz już nawet nie patrzę.
Epizod 5
Tom: Podejdź tutaj z kamerą! Każdy ma teraz ciepłą wodę, a temperatury są poniżej zera! Przynajmniej w nocy tak jest... jak nisko spadną dzisiaj? Bill: Jeśli byłby deszcz zamieniłby się w śnieg. Tom: Dokładnie... Bill: ... przypuszczam, że jakieś minus 10 albo 15. Tom: Jest co najmniej -10 a ja mam swój pokój, w którym jest lodowato zimno - widziałem nawet swój oddech. Ogrzewanie jest zepsute, wszystkie pokoje są wyposażone w elektryczne koce, ale mój jest zepsuty i nie ma także ciepłej wody. Trzęsłem się, żeby zasnąć i obudziłem się rano po czterech godzinach, które udało mi się przespać. Więc wstałem, lodowato zimno, w pokoju -10 stopni, musiałem wziąć prysznic i była tylko ta LODOWATO ZIMNA woda! Czym sobie na to zasłużyłem?
Bill: ...z mokrymi dredami w lodowatej łazience. I woda cieknąca jak ze słomy z moich całych włosów... w dół po plecach... brr, zimno.... i dmuchałem, żeby to wysuszyć... Tom: Nie chcę słyszeć więcej żadnych narzekań! Bill: Tom, słyszałeś mnie - ogrzewanie Gustava działa. Cała nasza trójka tutaj jest na tej samej tratwie. Tom: No jasne, ale ty masz ciepłą wodę i koc elektryczny, którego ja nie mam. Bill: Okay, świetnie - przynajmniej mam ciepłą wodę. Georg: Tom, wiesz, że musisz podkręcić czerwony przycisk? Bill: Tom, możesz też wziąć prysznic w moim pokoju jeśli chcesz! Tom: ...i będę biegał dookoła w mojej bieliźnie!
Na miejscu: Tom nadal jęczy...
Tom: Były kamery w naszych pokojach? ....mieliśmy na sobie tą dziwną bieliznę. To był praktycznie kombinezon i miałem na sobie ogromne, bawełniane skarpetki i czapkę. Tak właśnie chodzę spać, ale przecież mój głupi koc elektryczny nie działa. Ostatecznie, po dwóch godzinach zrobiło mi się ciepło pod kocem.. i potem obudziłem się rano, nadal ciemno, lodowato i poszedłem pod prysznic, woda była ledwo, co ciepła. Interviwer: Brzmi paskudnie... Tom: ...lustra nawet się nie naparowywały. Odkręcisz wodę w umywalce i musisz przemyć twarz lodowatą wodą. Nic już potem nie czułem - wszystko stało się niebieskie... szaleństwo!
Teraz zabawmy się trochę!
Georg: Taniec! Georg: ..oh, muszę zmienić. Bill: Ludzie, jestem taki sztywny. Bill: Jesteś rozciągnięty? Georg: Jak bardzo rozciągnięty masz na myśli? Bill: Cóż, dosięgnąć dalej niż... Tom: Dotknąć swoje stopy na przykład. Georg: Dotknąć stopy tak o? Bill: Dla mnie niemożliwe. Tom: Też tak umiem. Bill: To najdalej jak potrafię... Tom: ...nie mogę dosięgnąć dalej niż tak. TH Staff: Pokaż mi. Bill: To już zaczyna boleć. Gustav: Bill, ja dosięgam tylko dotąd. Bill: Ty po prostu nie urosłeś w normalny sposób. Gustav: Ta część blokuje mnie, żeby dosięgnąć dalej. Gustav: Podczas jednej tej wycieczki Georg zdążył już powiedzieć "locus" (synonim toalety) pięćdziesiąt razy. Poza tym nic więcej już nie mówi. Georg: "Locus" to niesamowite słowo. Tom: Kiedy jestem w samolocie i jest to ciśnienie.. nie macie takiej potrzeby, żeby wziąć ze sobą worek do samolotu? Gustav: Ja mam tak na pewno. Georg: Podczas lądowania mam szalone ataki pierdziawki :D Gustav: To też. Georg: Nie potrafię tego powstrzymać. Gustav: Nie ma wyjścia. Georg: Każdy musi pierdnąć w takiej sytuacji - nawet kobiety, założę się! Gustav: Absolutnie. Ktoś mi kiedyś powiedział, że człowiek wypuszcza 40 litrów gazów dziennie.
Epizod 4
Kawa, ciasto & zabawa na placu zabaw: Spotkanie z Ingrid & Klaus'em! Bill & Tom: Witamy! Ingrid: Witam! Tak się ciesze że was widzę chłopcy. Tom: My tak samo. Bill: Przyjemność po naszej stronie. Witam. Klaus: Cześć. Tom: Witam... Ingrid: Witajcie w tym... Tom: ...piękne miejsce. Ingrid: ...w tym miłym miejscu. Bill: Wygląda świetnie. I jest nawet ciasto - fajnie! Ingrid: Wszystko tu jest. Muszę powiedzieć że jesteś bardzo przystojnym mężczyzną! Klaus: Naprawdę świetnie i... Bill: Mieliście udany lot? Klaus: Tak, lot był spokojny. Ingrid: Tom, również taki przystojny facet. Bill: Muszę przyznać że jesteśmy waszymi wielkimi fanami! Nie przegapiliśmy żadnego odcinka. Naprawdę bardzo chcieliśmy was spotkać. Ingrid: Dziękuje! Klaus: Miło to słyszeć! Bill: Jestem trochę zdenerwowany... Tom: ...napijmy się kawy i zjedzmy ciasto. Klaus: Myślałem że jesteście mali - 1,60 metrów albo coś takiego. Bill: Dużo osób tak o nas myśli. A ja jestem nawet wyższy niż on... pomimo to że jesteśmy identycznymi bliźniakami. Tom: Prawda, ale w odwecie on ma mniej w spodniach. Klaus: Tom, nie chcieliśmy aż tylu szczegółów. Tom: Chciałem tylko o tym wspomnieć. Klaus: Ingrid raz Cię obraziła - słyszałeś o tym? Bill: Naprawdę? Ingrid: Powiedziałam raz że Bill wygląda jak jeż. Twoja fryzura, jak jeża, ale ta też mi się podoba. Bill: Dzięki... Ingrid: Wygląda bardziej elegancko. Muszę nadmienić, że nigdy nie myślałam że będziecie tacy przystojni, jestem zaskoczona. Nigdy nie myślałam że jesteście tacy piękni. Klaus: Musisz ich zobaczyć w prawdziwym życiu. Ingrid: Jestem zdumiona... to mnie powaliło. Bill: Tyle komplementów tak wcześnie rano... Ingrid: To brzmi głupio, ale nigdy bym tak nie pomyślała. Klaus: Byliśmy trochę zdenerwowani. Bill: Ja też byłem zdenerwowany - Nie mogłem wcale spać, ostatniej nocy. Byłem taki podekscytowany na ten dzień... Klaus: Wy się nigdy nie denerwujecie. Bill: Zawsze jesteśmy zdenerwowani...
Ingrid: Naprawdę? Bill: ...przed każdym występem jesteśmy zdenerwowani! Nie można do mnie mówić przed występem. Klaus: Ale kiedy jesteście na scanie to się kończy. Bill: Tak, wtedy to opada - po pierwszej albo drugiej piosence to znika. Ingrid: Była taka stara piosenka.
[śpiewa piosenkę o osobie imieniem Bill] Ingrid: To był wielki hit. Tom: Piękny głos. Bill: Totalnie. Ingrid: Dziękuje! Prawda, mój głos jest całkiem przyzwoity... skąd bierzecie swoją kreatywność? Od matki czy ojca? Bill: Myślę że bardziej od mamy. Moja mama jest malarką i też od naszego ojczyma, który jest w zespole. Zaczął dawać nam gitarę całkiem wcześnie... Tom: Robimy muzykę od kiedy mamy 7 lat. Bill: Prawda. Ingrid: To dokładnie tak - zaczęliście wcześnie i wiedzieliście to przez całe życie. Bill & Tom: Tak... Ingrid: Mogę was prosić żebyście usiedli, moi przystojni, młodzi koledzy?
Klaus: To co naprawdę w was lubię chłopaki to, to że zawsze macie Niemieckie piosenki. Ingrid: Tak, to świetne! Tom: Ciągle to robimy, wydajemy po Niemiecku i Angielsku. Ingrid: Myślę że to świetnie że śpiewacie w ojczystym języku. Bill: Robimy oba - nagraliśmy nasz nowy album, który niedługo wyjdzie, w obu językach. Dokładnie te same piosenki po Niemiecku i Angielsku. Bill: Od kiedy mieliśmy 6 lat nosiliśmy swetry w szkole z naszymi imionami, żeby ludzie mogli nas rozróżnić. Ingrid: Wyglądasz tak delikatnie i biało... tak biało jak śnieg, a on jest powiedziałabym bardziej męski. Ma tą męskość... Bill: Ja mam wszystkie pozytywne rzeczy... Tom: Bill wygląda jak kobieta, po prostu jak kobieta. Ingrid: On wygląda bardziej delikatnie, a Ty męsko. Szerokie ramiona... po prostu ten wygląd "tutaj jestem". Bill: Jest też 10 minut starszy... Klaus: Myślisz że 10 minut robi różnice? Tom: Mentalnie, na pewno!
Tom: Chciałbym to zaśpiewać. Znacie "Hoch auf dem gelben Wagen"? Bill: Zawsze to śpiewamy. Jak to się zaczyna...
[śpiewają "Hoch auf dem gelben Wagen"]
Klaus: Proszę na pokład.
Klaus: Tam musi być silnik!
Bill: Jeden bliźniak zawsze jest słabszy - ten tak zwany słabszy. Mentalnie jest silniejszy i wtedy jeden bliźniak dostaje wszystkie złe rzeczy. Ja mam wszystkie alergie - tylko ja choruje. Ingrid: Wymyśliłam dla was nazwy: On jest piratem, którym zawsze chciał być, a ty jesteś divą. Bill: Tak, to brzmi dobrze. Tom: Ja nazwałbym Cie małą myszą... Ingrid: Pirat i syrena. Tom: Syrena...
Ingrid: Prawdziwe włosy czy przyczepione? Tom: Moje własne... Ingrid: To Twoje własne włosy? Tom: Świetne, czyż nie? Ingrid: Kto to robi? Tom: Kobieta... Ingrid: Więc masz kobietę? Tom: Tak, mam wiele kobiet!
Epizod 3
Błoto i góry w Afryce
Podróż na koniec świata...
Interviewer: Przyjechaliśmy w środek niczego...
Bill: Na tej stacji benzynowej można się poczuć trochę jak w domu ;-) Jest tu tylko natura, góry i nagle po środku stacja benzynowa. Jesteśmy w drodze do naszego hotelu safari - jestem ciekawy, co tam dla nas mają. Wiem jedynie, że nie będzie TV. Jesteśmy super zmęczeni i reszta śpi w samochodzie... ale musimy być już niedaleko. Najwyżej jeszcze jedną godzinę drogi. Właściwie to chcieliśmy pójść na safari, ale zobaczymy jak dojedziemy na miejsce czy jest coś w pobliżu...
Bill: Wziąć małego lwa ze sobą do pokoju ;-)
Bill: Kocham to, że możemy widzieć tutaj zwierzęta w natutalnym środowisku. Totalnie chciałem to zrobić. To niesamowite oglądać je na tyle, żeby im nie przeszkadzać.
Tom: Zobaczcie to, nowa czapka Toma. Czy nie jest super?
Tom: Przejechaliśmy tylko 10 km z tymi wszystkimi postojami. W Niemczech zajmuje mi to pół godziny na 1000km... i nigdy się nie zatrzymuje. Ludzie, jeśli taka pogoda będzie jutro nie będziemy mogli kręcić, prawda?
W samym sercu Afryki...
Bill: To Afryka w całości.
Tom: Moglibyśmy przyjechać tutaj na wakacje, żadnych przeszkadzających paparazzi...
Bill: Właśnie usłyszałem, że możemy pójść na quady - super!
Tom: Jeśli możemy dostać jakieś quady zrobimy to już zaraz!
Bill: To wariactwo. Jesteśmy wszyscy w Afryce, po środku niczego w jakimś hotelu... szalone.
Tom: Spójrz na samochody!
Georg: Zjedzmy, a potem wyruszymy. To moja kałuża!
Bill: Z przyjemnością poszedłbym na quady nago.
Georg: Nago?
Bill: Problem w tym, że nasz kamerzysta nie chce nas filmować nago. Chcemy się tak strasznie dostać do TV nago, ale on odmawia nas filmować.
Georg: Problem w tym, że nie ma dla ciebie wystarczającej dużej, czarnej kraty!
Interviewer: Kadz y was yostaje w tzch domkach?
Bill: Tak sądzę. To pachnie tak strasznie naturą.
Georg: Wspaniale, ogień wygasł! Jesteśmy wyposażeni we wszystko, co potrzeba.
Georg: Co za śliczny breloczek do kluczy.
Interviewer: Twój dom?
Gustav: Cóż, moje miejsce gdzie się zatrzymam. Nie wchodź na mój dywan z tymi mokrymi butami.
Bill: Co to? Wygląda całkiem nieźle.
Georg: Flying-V.
Bill: To jest super!
Georg: Jest pokryty niebieskim pod spodem, a potem srebrną warstwą na wierzchu.
Błotne przejażdżka na pustyni!
Tom: Nawet pomimo tego, że Tom nosi najbrzydsze ubrania na tej planecie, nadal wygląda fantastycznie.
Tom: Też chcę odpalić silnik.
Odpalcie silniki!
Bill: Powinienem ruszać? NIE, boję się, że całe to błoto chluśnie do góry ;-)
Bill: To się nie rusza... po prostu nie rusza.
Bill: Nie mogę tego wcisnąć.
Tom: O Boże...
Tom: Wszystkie są jakby zepsute...
Bill: Przypuszczam, że nie mają punktu kontrolnego dla pojazdów.
Bill: Teraz działa!
Tom: Oh, no więc ten jeden w ogóle nie działa?
Georg: Baterie się wyczerpały, bo Bill próbował włączyć to tyle razy.
Tom: Co mogę powiedzieć? I tak będzie musiał to wyczyścić ;-)
Epizod 2
Tokio Hotel dumnie prezentuje..
Marzenia się spełniają!
... i teraz czas na imprezę.
Georg: To naprawdę wieża krzyku?
Tom:Yep!
Georg: To wariactwo!
Interviewer: Co będziecie robić dziś wieczorem?
Tom: Wynajęliśmy Wesołe Miasteczko! Właściwie kupiliśmy cału Heidepark! ;)
Tom: Idziemy na "przejażdżkę krzyku" - kocham takie rzeczy!
Gustav: Zdrowie!
KRZYK...
Bill: To było szalone! Po prostu niesamowite i myślałeś, że to już koniec ale nadal spadałeś i spadałeś... ekstra. Pod koniec się już nie trzymaliśmy. Trzeba się puścić i po prostu to poczuć!
TH Staff: Co następne - dzika rzeka czy kolejka górska?
Bill: Dzika rzeka...
Tom: Przejażdżka po dzikiej rzece!!!
Georg: Teraz? Piszę się na to...
ZABAWA NA DZIKIEJ RZECZE
Bill: Muszę zdjąć kurtkę - jest mi strasznie gorąco.
Tom: Nieźle się zmoczyłeś.
Bill: Teraz czas na Colossos. Właśnie zaczęło trochę padać i jeśli nadal będzie nie będziemy mogli się na tym przejechać, więc najpierw idziemy na to.
Bill: Te drewniana kolejka górska jest niesamowita i taka szybka. Byliśmy na tym z powrotem po naszym koncercie tutaj. To było dawno temu, ale nadal będzie super!
COLOSSOS...
Bill: Georg chodź tutaj!
Georg: Już idę...
Bill: Zostań to na przodzie...
Georg: Nie wierzę, że zgodziłem się to zrobić...
Bill: To takie super, po prostu niesamowite!
Tom: Heavy Metal!
Interviewer: Zmokłeś?
Tom: Yep, jestem trochę mokry.
Gustav: To naprawdę bolało kiedy deszcz uderzał w nas na gigantycznym wzgórzu i trzech mniejszych... naprawdę bolała mnie twarz.
Georg: Było fajnie do pierwszego okrążenia, ale potem, mądry jak ja...
Bill: To to o czym marzy każde dziecko, mieć wesołe miasteczko dla siebie. Kiedy byłem mały myślałem, że chcę mieć wesołe miasteczko na jeden dzień, tylko dla siebie. Uwielbiam to, że teraz to robimy! To mnie uszczęśliwia...
Bill: Gdzie się to otwiera?
Bill: Wszystko w porządku, jestem gotowy.
Tom: Hm, jak się to nakłada?
PUSTYNNY WYŚCIG...
Park-Staff: Od zera do 100km/h w 2.4 sekundy.
Tom: Szybkie jak mój samochód!
Spiker: Drodzy goście - przygoda "Pustynny Wyścig" zaczyna się teraz!
Bill: To totalnie super! Absolutnie niesamowite! Super, naprawdę!
Tom: Wyobraź sobie, że masz taki rodzaj przyspieszenia w samochodzie.
Tom: Czas jechać.
Georg: To takie szalone. Już mam taki ból głowy, nie wiem jak reszta przetrwała to wszystko.
AQUA SPIN...
Tom: Jako dzieci świętowaliśmy każde nasze urodziny, jak również kuzynów, którzy są w tym parku. Przychodziliśmy z małym wagonem gdzie mieliśmy całe nasze jedzenie i zostawaliśmy w parku do późnej nocy. Praktycznie znam każdą przejażdżkę jak własną kieszeń!
Georg: Podczas tej przejażdżki lepiej zostanę na siedzeniu spikera.
Bill: Robię mały komenatrz dla wszystkich! Obchodzimy nasze 20 urodziny. Jest zabawa i jesteśmy wszyscy przemoczeni od deszczu, ale już przestało padać i myślę, że słońce zaraz wróci... ;)
Epizod 1
Bill:Czekam na rozpoczęcie sesji. To czego zazwyczaj nie lubię w tym procesie to to, że rezultaty możesz zobaczyć dopiero po dwóch tygodniach. Wolałbym zobaczyć je od razu. Ogólnie jestem dobrej myśli. Mam nadzieję, że wyjdzie z tego naprawdę świetne video, równie dobre jak piosenka ;-)
Bill: Przez kilka dni będziemy w drodze. Lokalizacja jest niewiarygodna, reżyser zaproponował to miejsce, bo wcześniej już tu kręcił i ma z nim doświadczenie. Nasze ostatnie zdjęcia w Południowej Afryce były dosyć spokojne - naprawdę dobre, przypuszczam, że to najlepsze, co przytafiło się temu videu.
Tom: Motywacją było ogromne koszty! Wychodzi na to, że w ogóle nic nie zarobimy naszym następnym nagraniem... ;)
Bill:... dokładnie!
Tom: Jestem zadowolony bo będziemy mogli pojeżdzić samochodami... to świetne i kręcimy na pustyni. Jest tu teraz okres zimowy, więc dochodzi najwyżej do 20 stopnii, pójdzie gładko. Zarezerwowaliśmy ten fajny hotel Safari po środku pustyni... bardzo ładny. Najlepsze jest to, że nie mamy żadnego internetu, ani telefonów i będzie to prawdopodobnie bardzo relaksacyjny czas, bo jedyne, co możemy robić to rozmawiać ze sobą cały dzień.
Interviewer: Lubisz zakupy wolne od cła*? (cło - podatek nadawany przez państwo za przewóz towarów za granicę)
Bill: Yeah. Chciałbym też pójść na zakupy gdzieś indziej, ale to jest po prostu wygodne, bo możesz dostać wszystko. Znalazłem tutaj wszystkie przybory pod prysznic i odkąd latam tak często jestem zawsze dobrze zaopatrzony.
Bill: Ahh, to zawiera rzeczy dla mężczyzn.
Interviewer: Czytasz dużo angielskich magazynów?
Bill: Właściwie oglądam tylko obrazki ;-)
Interviewer: Dostałeś wszystko co chciałeś?
Bill: Nic, w ogóle. Kupiłem tylko jedną gazetę.. chciałem wziąć coś dla Toma, ale wszystko było wyprzedane.
3 GODZINY PÓŹNIEJ...
LOTNISKO LONDYN/HEATHROW, WB
Wypadek z gitarą...
Tom: Mogliby spróbować to naprawić, ale pewnie i tak nie brzmiałaby tak jak wcześniej.
Georg: Dla mni brzmi świetnie...! ;(
Bill: Cholera
Interviewer: Masz pojęcie jak to mogło się stać?
Tom: Przytrafiło mi się to wczęsniej dwa razy, ale potem zawsze odprawiałem je z bagażem. Zawsze łamią się w tym samym miejscu. Trzeba poluzować struny, bo ciśnienie jest bardzo wysokie i łamie się gryf. Były poluzowane, ale przypuszczam, że niewystarczająco... kto wie.
Tom: To jes to. Jest mi trochę przykro, bo to limitowana edycja, dlatego wziąłem ją do bagażu podręcznego.
Interviewer: Jedna z twoich ulubionych gitar?
Tom: Zdecydowanie ulubiona i tak jak powiedziałem to limitowana edycja. Gdyby to był model podstawowy byłoby ok, bo mógłbym zamówić drugą. Ale ta jest bardzo rzadka.
Ale show musi trwać...
Georg: Jest po dziewiątej, czasu niemieckiego... a to oznacza, że zostało tylko 11 godzin, tak? Albo dwanaście - na pewno długo!
12 GODZIN PÓŹNIEJ...
LOTNISKO CAPE TOWN/POŁUDNIOWA AFRYKA
Bill: Miałem szalony sen.
Tom: Bill rozbił szybę...
Bill: Tak! Tom i ja jechaliśmy na tym poduszkowcu...
Tom: Ale to nie był sen. ;)
Bill: Była tam ta oferta, żeby przejechać się na poduszkowcu i wszędzie wokoło były krokodyle. Podczas gdy prowadziłem, ten krokodyl chwycił mnie i nagle się obudziłem, bo rozbiłem szybę obok mnie. Zamachnąłem się, żeby odepchnąć krokodyla, ale tak naprawdę uderzyłem w okno i naprawdę zabolała mnie ręka.
Bill: Właśnie wylądowaliśmy po jedynastu i pół godzinie, albo jedynastu.
Bill: Jesteśmy wszyscy tacy wykończeni i jest około 8.30 albo dziewiątej.
Tom. 8.30 rano.
Bill: Spędziliśmy całą noc w samolocie i nadal mamy cały dzień przed sobą. Wieczorem spotkamy się z reżyserem naszego videa, żeby przedyskutować parę spraw.
Bill: Ale teraz czekamy na hotel i nasze łóżka... trzeba trochę odpocząć.
Bill: Jaki stopień osiągnąłeś w pływaniu?
Tom: Miałem złoto.
Georg: A ja konik wodny.
Bill: Ja też miałem tylko konika wodnego.
Tom: Jakie w ogóle są stopnie? Konik wodny i co dalej?
Bill: Konik wodny..
Tom: ... srebrny i złoty. Tak, ja miałem złoty.
Bill: Nie dostałeś złotego!
Tom: Oczywiście, że tak
Bill: Złoty jest dla ratowników.
Bill: Nie doszliśmy tak daleko.
Tom: Zrobiłem złoty kiedy miałem zastąpić Davida Hasselhoffa w słonecznym patrolu!
ja nie karzę wam głosować cały dzień ale raz na jakiś czas można. bo potem jest narzekanie,,bo w polsce nic nie mówią o tokio. od czegoś trzeba zacząć''. kolorowych ;-*